Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2013

23 XII 1913, wtorek: skandal z wyższych sfer, Polacy kupujący u obcych, kilka rad dla konsumentów i protest w kolorze cabernet sauvignon


źródło: Wikimedia Commons
Nie ma to jak dobry skandal z wyższych sfer! Ostatnio ledwie napomknęliśmy o morderstwie dokonanym przez hrabiego Mielżyńskiego, bagatelizując ten nius. Tymczasem 24 grudnia 1913 roku wszystkie gazety poświęciły temu wydarzeniu obszerny artykuł (no, jedynie „Wielkopolanin” ograniczył się do lapidarnej wzmianki). My cytujemy ten z „Postępu”. Otóż pan hrabia przyłapał swoją małżonkę, z którą zresztą układało mu się różnie, z domniemanym lub faktycznym kochankiem. Pan hrabia był łaskaw oddać dwa celne strzały ze swej fuzji... Wydarzyło się to we dworze w Dakowach Mokrych (gmina Opalenica). Zresztą w 1913 roku kończyła się jego przebudowa pod kierownictwem Rogera Sławskiego. Dziś możecie tam zorganizować wesele albo komunię, a nawet romantyczny wieczór w jednym z apartamentów. Kto wie? Możecie traficie na ten, w którym popełniono zbrodnię sto lat temu?



Z „Dziennika” wybraliśmy nieco bardziej świąteczne klimaty, choć z nutą malkontenctwa. Najpierw relacja ze złotej niedzieli. Niby na ulicach ruch, ale „dużo Polaków wchodziło do składów obcych”. Po stu latach Polacy zachodzą do nich nadal, by wspomnieć o tłumach w Carrefourach, Tesco, Biedronkach...
* * *
„Nie wymagajmy od panien sklepowych zalet nadludzkich, nie wyczerpujmy ich cierpliwości, nie każmy im napróżno wspinać się po drabinach, przerzucać pudełek, ciężarów; uprzytomnijmy sobie, że subjekt i panna sklepowa, drepcząc na miejscu, robią dzienne kursy, równające się kilometrowym przestrzeniom.” - radzi kupującym redakcja „Dziennika Poznańskiego”. Nic dodać, nic ująć. Szczególnie, że sto lat później gazety roją się od opisów zdziczałych tłumów. Konsumencie, zachowaj resztki człowieczeństwa!
* * *
Na koniec informacja z Francji. Protestują winiarze z „Międzynarodówką” na ustach. Oby nie polała się krew, czerwono niczym cabernet sauvignon.

czwartek, 19 grudnia 2013

19 XII 1913, piątek: nie trzeba iść do dentysty, za dużo narzeczonych, wpływ Wagnera na psychikę i plaga deweloperów


Dziś w „Dzienniku Poznańskim” przeczytaliśmy wiadomość o strajku dentystów w Niemczech. Zgodnie z nieco zapomnianą dziś sztuką dziennikarską podamy sam obiektywny fakt, a czy to dobrze, czy źle niech czytelnicy rozsądzą sami.
* * *
W Berlinie skazano kupca Gustawa Mayera za oszustwo. Polegało ono na tym, że oświadczył się dwunastu pannom naraz. Jakby sam ten fakt nie był dostateczną karą...
* * *
Tymczasem w Budapeszcie podczas trzeciego aktu „Lohengrin” Wagnera wtargnął na scenę nagi mężczyzna i wyrwał dyrygentowi batutę. Oczywiście uznano go za obłąkanego. A my myślimy sobie tak: jeśli idzie o ciężar gatunkowy, to Wagner rymuje się z ołów. Ponadto cała opera ma prawie cztery godziny. I tak facet długo wytrzymał. Spróbujcie sami, czy aby gdzieś w połowie drugiego aktu nie nabierzecie ochoty by wyskoczyć z ubrania i wyrwać dyrygentowi batutę.


* * *
Na koniec coś aktualnego (niestety). Także sto lat temu zapędy, jakbyś dziś powiedzieli, deweloperów wzbudzały protesty. To coś dla zwolenników poglądu, że kiedyś to było, kiedyś to się szanowało dziedzictwo. No i Kraków jeszcze stoi. Nie żeby było idealnie, ale jakoś się trzyma.

sobota, 14 grudnia 2013

14 XII 1913, niedziela: głównie dowcipasy, ale też o różnicach między pismem szczerze narodowem, a „Cosmo”


Niedziela to świąteczne wydania gazet. „Postęp” wtedy wychodzi z dodatkiem „Biesiada”, do którego chętnie sięgamy, ze względu na przednie dowcipy. Szerszy komentarz raczej zbędny.



„Wielkopolanin”  tym razem na pierwszej stronie reklamuje sam siebie. Poza klasycznymi chwytami, jak choćby kalendarz dla prenumeratorów – coś jak „Cosmo”. Natomiast w przeciwieństwo do „Cosmo” jest pismem „szczerze narodowem, wiernie katolickiem, i prawdziwie ludowem”. Ponadto „otwarcie i ostro gromi wszystkich wrogów polskości”. Prenumerowalibyście? Może z margaryną?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

2 XII 1913, wtorek: tajemnicza wiadomość, gdzie się zaczyna stara kobieta, dworcowa frustracja i cierpienia nerwowe szczególnej proweniencji


Dziś zaczniemy od lektury „Postępu”. W dziale „Od Redakcyi” tajemnicza wiadomość do pana J. N. Szyfr, tajny przekaz czy ktoś tu komuś po prostu świnię podkłada? Odpowiedzcie sobie sami.
* * *
Czy wśród czytelników wieści sprzed stu lat są starsze kobiety? Dajmy na to, takie po trzydziestce? Jeśli tak, to może mają ochotę odpowiedzieć na ogłoszenie?
* * *
Sztuka dla idei, czy sztuka dla pieniędzy? Niech każdy rozstrzygnie sobie sam. My polecamy wiersz, o rymach najpierwszej jakości, który jest reklamą sklepu z meblami.
* * *
Na koniec mrożąca krew w żyłach historia z Monte Carlo. Na tamtejszym dworcu z pociągu wyskoczył kelner i zaatakował pasażerów nożem. Nie wiemy co było powodem frustracji, ale aż boimy się pomyśleć jakby to wyglądało, gdyby wysiadł na Poznań City Center.



O czym napisał dziś „Dziennik Poznański”? W Warszawie zapowiadają odczyt Marii Curie-Skłodowskiej z pokazami promieniotwórczych pierwiastków.
* * *
Sto lat temu był żywy temat zakazu handlu w niedzielę. Za to zniknęła (mamy nadzieję) praktyka oddawania dziewcząt czternastoletnich na utrzymanie do rodzin pewnych, w zamian za prace domowe.
* * *
Na koniec reklama „znakomitego środka wzmacniającego przy cierpieniach nerwowych”. Nie wiemy czy to taki eufemizm, czy sto lat temu nikt nie zauważył objawów stosowania pastylek Yohimbin. Nie trzeba daleko szukać, by dowiedzieć się, że
Krople z tym alkaloidem [johimbiną] zażywane na kilkanaście minut przed stosunkiem, powodują zwiększony dopływ krwi do narządów płciowych.

czwartek, 28 listopada 2013

28 XI 1913, piątek: jaka będzie zima, zuchwała kradzież i analfabeci, dużo analfabetów


Tego dnia „Kurjer” zajął się sprawą nadchodzącej zimy. Ta przypadająca na przełomie 1913 i 1914 roku miała być łagodna, choć ostra na końcu. Nie górale, nie świstaki, ale leśnicy dostarczyli tych informacji na podstawie układu szyszek na drzewach. Ponoć się sprawdza.
* * *
Z Inowrocławia anegdotka o wzajemnym okradaniu się, lecz na koniec wracamy do tematu Warszawy i jej rozwoju. Zaciekawiły nas statystyki dotyczące analfabetyzmu. Chcemy wierzyć, że tu akurat co nieco się zmieniło przez ostatnie stu lat. Jednak czy rozumiana technicznie umiejętność czytania jest tożsama z brakiem analfabetyzmu?

wtorek, 19 listopada 2013

19 XI 1913, środa: Dziennik Poznański: Polacy polonizują, a cesarz deargentynizuje


Na wieczór dwa drobiazgi z „Dziennika Poznańskiego”. Więc nie będziemy się rozpisywać. Pierwszy drobiazg z refleksją, że Polacy nawet pod zaborami polonizują. Tym razem Litwę. Ku ubolewaniu Rosjan, tylko coś Litwinów brak...
Drugi nius to zakaz jaki był łaskaw wydać Wilhelm, z łaski Bożej cesarz niemiecki, król Prus, margrabia Brandenburgii, burgrabia Norymbergi, hrabia Hohenzollern, suweren i wielki książę Śląska oraz hrabstwa kłodzkiego, wielki książę Nadrenii i Poznania, książę Saksonii, Westfalii i Angarii, Pomorza, Lüneburga, Szlezwiku, Holsztynu, Magdeburga, Bremy, Geldrii, Kleve, Julich i Bergu, jak również Wendów i Kaszub, Krosna, Lauenburga, Meklenburga etc. landgraf Hesji i Turyngii, margrabia Górnych i Dolnych Łużyc, książę Oranii, książę Rugii, Fryzji Wschodniej, Paderborn i Pyrmontu, Halberstadt, Münster, Minden, Osnabrück, Hildesheim, Verden, Kamienia, Fuldy, Nassau, Mörs etc. uksiążęcony hrabia Hennebergu, hrabia Marchii, Ravensburga, Hohenstein, Tecklenburg i Lingen, Mansfeld, Sigmaringen i Veringen, pan Frankfurtu, etc. etc. 
To tak na wszelki wypadek, gdybyście nie wiedzieli, jak się do cesarza zwracać. Specjalnie dla niego piosenka. Niech stroszy wąsy.


piątek, 15 listopada 2013

Wielkopolanin i Postęp, piątek, 14 XI 1913

"Wielkopolanin" wyjaśnia tajemnicze "czterdzieści i cztery" z mickiewiczowskich "Dziadów". Na podstawie właśnie ujawnionej notatki można stwierdzić, że "podobno położył liczbę 44, nie wiedząc dlaczego tę liczbę, a nie inną, położył; położył ją, bo mu sama nastręczyła się w chwili natchnienia". AHA! Bo co innego możemy powiedzieć na takie wyjaśnienie?
Za to w "Postępie" notatka pod tytułem "Z mętów Warszawy", która zaczyna się zdaniem: "Warszawa należy do miast, gdzie dzieją się rzeczy, o których 'filozofom się nie śniło'". Czy jakiekolwiek poznaniaka trzeba do tego stwierdzenia przekonywać? 

wtorek, 12 listopada 2013

Kurjer Poznański, środa, 12 XI 1913

W "Kurjerze" reportaż z krakowskiego Kazimierza: "Zachował bowiem Kazimierz prócz wspaniałych świątyń i starej synagogi cały szereg domów charakterystycznych i oryginalnych. [...] Niestety przedsiębiorcy niszczą te cenne zabytki, by wznieść nowoczesne kamienice". Chyba nic się nie zmieniło... Poza tym coraz powszechniejsze w 1913 roku wynalazki techniki przynoszą nowe zagrożenia, jak choćby spaliny dobywające się z automobili. 
Gazeta anonsuje też niezłą imprezę, która odbędzie się w nie lada miejscówce, bo w Parku Promenadowym przy restauracji Leona Mettlera (nieopodal dzisiejszego parku im. Moniuszki). To ważne centrum kultury offowej w Posen – w latach 1903-1909 działało tam pierwsze w mieście, a także jedno z pierwszym na ziemiach polskich stałe kino.
Złapano także rozpustnika, który dobierał się do 12-latki. Mroczna strona Poznania... 

niedziela, 10 listopada 2013

Wielkopolanin, niedziela, 9 XI 1913

Z "Wielkopolanina" dowiemy się ilu Polaków mieszka w Prusach. W tym dzienniku reklamuje się także pewna słynna fabryka.

czwartek, 7 listopada 2013

Wielkopolanin, czwartek, 6 XI 1913


Wieczorem przeglądamy "Wielkopolanina". Ślepy ryby, domowy rosołek? Nic z tych rzeczy! Dziś gotuje się zupę paryską z Knorrem. No i historia ku przestrodze - nie zakładajcie się!

Poznań 100 lat temu na Facebooku

Poznań 100 lat temu działa i ma się dobrze. Zapraszamy na Facebooka:  www.facebook.com/poznan100lat