Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wynalazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wynalazki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

3 III 1914, wtorek: wody powierzchniowe i aeroplany oraz gender i archeologia


Jak wyglądał początek marca sto lat temu? Nieco światła na to rzuca lektura „Dziennika Poznańskiego”. Wybraliśmy dosłownie trzy drobiazgi. Pierwszy ze świata techniki. Francuski lotnik planuje rzecz przełomową, mianowicie chciałby przelecieć nad Atlantykiem do Ameryki. Jak dowodzi przykład „Dreamlinerów” także i dziś nie bywa to takie proste, jakby się zdawało.
Przestrogę może być niefortunna przygoda niemieckich asów przestworzy, którzy lecąc z Berlina wpadli do Warty w Landsbergu, czyli Gorzowie. Tu pomocna okazała się znacznie prosta technologia, czyli drągi i lina, za których to pomocą rybacy wydobyli lotników z wody.

* * *

Portret małżeństwa archeologów
Jane i Marcel-Augusta Dieulafoy około 1901 roku
[źródło: Wikimedia Commons]
Małżeństwo francuskich archeologów Marcel-Auguste i Jane Dieulafoy zasłynęło pod koniec XIX wieku z wykopalisk w Iranie. Natomiast w 1914 roku pan Marcel-Auguste złożył swe uszanowania i ukłony szachowi, władcy tego kraju. Wkrótce potem tego samego zapragnęła Jane. Szach Iranu zgodził się, licząc na widok paryskiej elegantki. Wizyta skończyła się dość nieprzyjemnym zdarzeniem. Pani Dieulafoy została oddalona sprzed oblicza szacha. Przyczyną była ignorancja szacha w zakresie teorii płci kulturowej, czyli tzw. gender. 
Jane Dieulafoy, by swobodnie funkcjonować w Iranie, przyjęła męskie emploi i tak jej już zostało. Trzeba przyznać, że była w tym przekonująca. Co by się stało, gdyby na jej osobie zatrzymało się oko księdza Oko?

wtorek, 17 grudnia 2013

17 XII 1913, czwartek: Skwierzyn, Skwierzyna – wszystko Schwerin i się pali, zdrowe papierosy, czym było rajfurstwo, co było złego w zupie z żyta i wódeczce, nowy drednot atakuje i inne różności


źródło: Wikimedia Commons
„Postęp” donosi o pożarze zamku w Skwierzynie. Dziś właściwie mamy jedno miasto o tej nazwie. Jest położone nad Wartą, w województwie lubuskim. Mieszkańców jakieś 10 tysięcy, zamków zero, szczególnie takich z kategorii „najwspanialszych w Niemczech”. Bynajmniej nie dlatego, że spłonęły. Skwierzyna to po niemiecku Schwerin. Przy czym jest to także nazwa stolicy Meklemburgii-Pomorza Przedniego, a tam zamek już niczego sobie. Dziś Schwerin to po prostu Schwerin, a Skwierzyna to Skwierzyna, choć ten Schwerin zdarza się tłumaczyć jako Skwierzyn (bez „a” na końcu).
* * *
Artykuł „Obawa przed chorobą” jest w istocie reklamą, ale my właściwie nie o tym. Raczej o tym, że chodzi o papierosy, które od paru lat są na cenzurowanym. Tymczasem tutaj dowiemy się, że „niewinne napozór papierosy nie mogą wpłynąć ujemnie na zdrowie osobnika”. Oczywiście chodzi tu o to, że tanie podróby mogą być szkodliwe. Co innego takie dajmy na to „Doktorskie” z fabryki Dubek M. Droste. Z czasem palacza nabywa „moralne przekonanie, iż żadną miarą nie odddziaływają one szkodliwie na stan jego zdrowia”. Hm.



źródło: Wikimedia Commons
Z „Wielkopolanina” zaczerpnęliśmy przegląd wieści ze świata bliższego (Rawicz) i dalszego (Frankfurt nad Menem). W pierwszym znów samobójstwo. Gdyby sądzić po doniesieniach gazet sprzed stu lat, to cud, że do dziś ktoś jeszcze dożył. W tym ostatnim mieście aresztowano „zbrodniczego lekarza”. Nas uwiodło słówko, nieco zapomniane, użyte do opisania procederu, którym się parał ów doktor. Otóż było to rajfurstwo, czyli, jakbyśmy powiedzieli sto lat później: stręczycielstwo, czerpanie korzyści z nierządu.
* * *
Mamy też wykładnię historii „po prusku”, która wzburzyła redakcję „Wielkopolanina”. Nam się najbardziej spodobało to, że „Ludzie żywili się zupą z żyta (!) i pili chętnie wódkę”. Czyli tak źle chyba nie było? 
* * *
Jeszcze wzmianka o największym krążowniku floty brytyjskiej, zwodowanym w 1913 roku. Tiger należał do generacji drednotów – nowoczesnych, szybkich i silnie uzbrojonych okrętów, które pojawiły się w 1906 roku. HMS Tiger służył do 1931 roku, a po drodze został kilka razy modernizowany. Na przykład w 1917 roku dorobił się platformy do startu samolotów z jego pokładu.



Kończymy przeglądem „Dziennika Poznańskiego”. Gdybyście szukali lornetki teatralnej (swoją drogą nieco zapomniany, a przecież przydatny gadżet), to mamy dla Was kilka porad jak taki sprzęt kupować. W 1913 roku modne były lornetki wykończone perłową macicą, raczej lekkiej, z niezbyt długą rączką.
* * *
Poza tym reklamy. Ruszała sprzedaż bożonarodzeniowego piwa bock, tudzież koźlaka. Natomiast pan Hipolit hurtowo oferuje wina. Wzmiankujemy o tym, bo spodobała nam się secesyjna oprawa jego anonsu.

sobota, 7 grudnia 2013

7 XII 1913, niedziela: żarcik emerytalny, penerstwo ze Śródki w Alzacji, odczyt biegunowy, przedświąteczna gorączka studzona pierwszym śniegiem, bolesna lekcja XX wieku


Dzisiejszy przegląd prasy będzie wcale obszerny, a to z dwóch powodów: 1. mamy niedzielę, czyli świąteczne, obszerniejsze wydania dzienników; 2. gazety zaanonsowały święto niepokalanego poczęcia Najświętszej Marii Panny, a tym samym dodatkowy dzień bez wieści sprzed stu lat. By to wynagrodzić, jeszcze skrupulatniej przejrzeliśmy prasę sprzed stu lat. Oto czego się dowiedzieliśmy.
„Dziennik Poznański”, poza zaanonsowanym już powyżej świętem pisze o obniżeniu wieku emerytalnego. Dziś brzmiałoby to jak żart. Sto lat temu też był mało prawdopodobne. W istocie sprawa okazała się raczej plotką.
* * *
Poza tym jest o stacjonującym w Alzacji 99 Pułku, o którym rozpisywała się prasa w listopadzie i grudniu 1913 roku. Przyczyną były zamieszki, jakie wywołali żołnierze tego pułku. Wcześniej stacjonował on właśnie w Poznaniu, w forcie Prytwicza (jakie ładne spolszczenie). Tu też pozostawili po sobie wspomnienie zadymy, jaką wywołali na Śródce. Normalnie penerstwo.
* * *
Trafiliśmy też na anons wystąpienia Roalda Amunsena – pierwszego zdobywcy bieguna południowego. Równo sto lat temu w Poznaniu. Ze slajdami. Podróżnik zginie za 15 lat, czyli w 1928 roku, podczas wyprawy ratunkowej w Arktyce. Ciała nigdy nie odnaleziono.
* * *
Równo sto lat temu, dokładnie tak jak dziś, w Poznaniu, spadł pierwszy śnieg.



Przedświąteczna gorączka zakupowa trwa! W „Kurjerze” całostronicowa reklama domu handlowego Leitgebera. Poza tym, porady co też dzieciom kupić na święta. Redakcja poleca Mickiewicza, Konopnicką, Sienkiewicza... „niech z Bełzą modlą się i polskość swą stwierdzają”. Biedne dzieci.
* * *
O spadku liczby mieszkańców w Janówcu i innych miasteczkach może jeszcze kiedyś napiszemy. Wspomnimy za to o bezbłędnej metodzie zepsucia wesela, którą jest dokonanie żywota. Tak się stało w Toruniu.
* * *
W dziale reklam i ogłoszeń oferta obrazu olejnego przedstawiającego Kościuszki. Nie mamy reprodukcji, ale na pewno piękny. Jedynie 400 marek. Można też kupić samochód. Niestety nie za bardzo potrafimy ustalić jaka marka, a telefon już nie odpowiada (może ktoś rozszyfruje?). Wiemy tylko, że landaulet oznacza typ nadwozia, częściowo zadaszonego, a częściowo przykrytego brezentem lub otwartego - mniej więcej coś takiego.



Z „Wielkopolanina” wyciągnęliśmy cennik zabawek. Można zobaczyć co sto lat temu można było kupić berbeciom poza zachwalanymi wcześniej w „Kurjerze” wieszczami i inną nudą ze smrodkiem dydaktyczno-patriotycznym.
* * *
Jest też o kolejnych utrudnieniach w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Trzeba umieć czytać i pisać w dowolnym języku. USA są w awangardzie utrudnień migracyjnych do dziś. Nie wystarczy umieć pisać i czytać.



W 1913 roku nowa synagoga w Poznaniu miała ledwie pięć lat.
Za kolejne 28 lat zostanie przez nazistów zamieniona w pływalnię.
Ze świątecznego wydania „Postępu” wyciągamy dodatek „Biesiada”. Dodamy uprzedzająco, że jest to dodatek satyryczny. Już parę razy krzywiliśmy się z powodu jawnego antysemityzmu „Postępu”. Zresztą takie wątki trafiały się we wszystkich polskich (poznańskich) gazetach sprzed stu lat. Tym razem jednak naprawdę nas ciarki przeszły, gdy przeczytaliśmy fraszkę o planach budowy krematorium w Poznaniu (było już o tym tutaj). Jeszcze z wątkiem budowy pływalni (szwymhali), na którą za niecałe 30 lat zostanie zamieniona synagoga. Zaiste prorocze w najgorszym tego słowa znaczeniu.
* * *
Jeszcze z działu ogłoszeń o kawalerze, przystojnym rzemieślniku, który chciałby się wżenić w jakiś pewny interes. Zanim się oburzymy, warto zastanowić się, czy dziś jest to aż tak egzotyczny pomysł? Oczywiście nie dzieje się to aż tak jawnie i trudno napotkać takie anonse. Ale... 
„Dyskrecya rzecz honorowa”.

wtorek, 3 grudnia 2013

3 XII 1913, środa: transakcje wiązane, przedświąteczna nerwowość, ekspresjonistyczne eksplozje i o tym, czy obszarpaniec może być autorem sztuki


Zacznijmy nieco mrocznie. Czy w Poznaniu powinno zostać zbudowane krematorium? To pytanie zadaje „Kurjer Poznański”. Powstało nawet towarzystwo, którego zadaniem jest „propaganda za paleniem ciała”. „Kurjer” zaznacza, że do owego – jak dane jest nam odczuć – szemranego towarzystwa należą wyłącznie niemcy i żydzi. Obie grupy małą literą.
* * *
„Wielkopolanin” opisuje nietypową dość sprawę, która to zaistniała w Biłgoraju. Na tamtejszy targ udał się pewien gospodarz celem sprzedaży świni. Jednak podczas zawziętych negocjacji w szynku doszło do transakcji wiązanej. Oprócz rzeczonej świni gospodarz sprzedał także żonę. Porozmawiajmy o tradycyjnym modelu rodziny...



„Dziennik Poznański” serwuje zestaw typowych przedświątecznych problemów dużego miasta. Poczta nie wyrabia się z dostarczaniem przesyłek świątecznych, a tramwaje stanęły w szczycie. „Należałoby temu zapobiedz” (pisownia oryginalna) – celnie konkluduje gazeta.
* * *
Poznańska gazownia w 1913 roku [źródło]
Bardziej dramatycznie brzmi doniesienie o eksplozji w poznańskiej gazowni. Niestety zginął jeden z robotników, a przyczyną najprawdopodobniej było nieprzestrzeganie przepisów BHP, jakbyśmy to dziś ujęli. Temu również „należałoby zapobiedz”. Szczególnie, że już wcześniej, w 1907 roku, dochodziło tam groźnych wybuchów. A ten największy nastąpi w 1926 roku, kiedy to pokrywa zbiornika, coś jak wielka przykrywka garnka, spadnie na jeden z pobliskich domów.
Przy okazji, wiecie, że pierwszym projektantem zakładu było Brytyjczyk John Moore? Prace rozpoczęto w 1853 roku, ale cały obiekt był wielokrotnie przebudowywany i modernizowany. Jeden z ciekawszych budynków tego kompleksu powstał na początku XX wieku. Jest to kotłownia – obecnie bodaj jedyny zachowany przykład architektury ekspresjonistycznej w Poznaniu. Ze względu na wielkość i rozmach jest ona nazywana katedrą.
Tymczasem w 1913 roku Zakłady Siły, Światła i Wody przechodziły kryzys ze względu na rozpowszechnienie się elektryczności, a prezentowały się tak, jak na załączonej fotografii.
* * *
Powyżej było coś o architekturze ekspresjonistycznej, a na koniec będzie o przygodzie Leonida Andriejewa, jednego z prekursorów tego właśnie stylu w literaturze. W petersburskim teatrze wystawiano jego najnowszą sztukę „Nie zabijaj”. Andriejew, bądź co bądź będąc autorem sztuki, był żywo zainteresowany jej przedstawieniem. Niestety urzędnik teatralny nie poznał się na pisarzu i nie wpuścił go, oświadczając, iż „taki obszarpaniec nie może być autorem sztuki”, po czym wyrzucił go za drzwi. Jakież to urzędnicze!

niedziela, 1 grudnia 2013

30 XI 1913, niedziela: gdzie kupić samochód, czym go zatankować i jak bardziej niż skutecznie odebrać sobie życie


Przeglądając prasę sprzed stu lat dostrzegamy jak wielką karierę zrobił automobil. Niestety symptomem tego są niemal codzienne doniesienia o wypadkach samochodowych. Choć częściej dotyczą Francji, Anglii czy Austrii, to i na terenach polskich się zdarzały. Zastanawialiśmy się już ile w Poznaniu w roku 1913 było samochodów? Wiemy, że na pewno był warsztat. Natomiast dziś informujemy, że jeśli ktoś byłby zainteresowany nabyciem czterech kółek, to mógł to zrobić w salonie przy ul. Ludwiki. Salon oferował kilka marek (kilka znanych także w 2013 roku) i chlubił się nie byle jaką historią, założony został bowiem w 1894 roku.
Przewrotność tkwi w tym, że ul. Ludwiki to dziś Taczaka – miejsce „eksperymentu rewitalizacyjnego”, którego celem jest między innymi zminimalizowanie ruchu samochodowego w śródmieściu, by stało się ono bardziej przyjazne dla pieszych.
Pozostając w temacie,w tym samym numerze „Dziennika” natknęliśmy się na opis nowego amerykańskiego wynalazku, który w latach 90. XX wieku i później stanie się znakiem rozpoznawczym motoryzacji w Europie Środkowej i Wschodniej, czyli gaz.
* * *
Warto też zwrócić uwagę na trasę lotu z Wrocławia do Królewca. No i mroczna historia, choć z dozą doprawdy czarnego humoru. Jak skutecznie popełnić samobójstwo? Poderżnąć sobie żyły, zastrzelić się, a dla pewności jeszcze powiesić. Skuteczność gwarantowana, aczkolwiek samobójstw nie polecamy.

sobota, 30 listopada 2013

29 XI 1913, sobota: zwiedzanie bez przymusu kupna, skutki czytania nie tych książek, koka, szampan i Ameryka oraz koń, który mówi


„Dziennik Poznański” znów nam dyskretnie przypomina o zbliżających się świętach. Nie jesteśmy zwolennikami idealizowania „starych dobrych czasów”. Lektura prasy sprzed stu lat nie pozostawia złudzeń – Boże Narodzenie było wydarzeniem tak samo komercyjnym, jak dziś. W sklepie Ignatowicza przy Starym Rynku otwarto wielką wystawę zabawek. Reklamodawca podkreśla, że „zwiedzenie bez przymusu kupna”. Niech to powie rodzicom, którzy tam zajdą z dziećmi...
* * *
Z kluczborskiego gimnazjum wydalono dwóch uczniów. Powodem tego było czytanie przez nich polskich książek. Jeśli był to „Dom nad rozlewiskiem”, tudzież inne „pilipiuki”, to w pełni popieramy decyzję dyrekcji.
* * *
Aktorka Petersburska podczas gościnnych występów w Odessie podjęła próbę samobójczą na scenie. Ostentacyjność tego gestu, no i forma: kokaina w szampanie; no i to wszystko w roku 1913. Szczytowy moment La Belle Époque...
* * *
Na koniec skrawek notatki poświęconej użyciu radu w uprawie roślin. Niewinne początki epoki atomu.



W „Kurjerze Poznańskim” ujął nas nius pisany wierszem. Tego nawet „Fakt” dziś nie praktykuje. Jest o jajeczkach i ptaszkach. Przeczytajcie sami.
* * *
Tymczasem w Ameryce wymyślono koszulę z papierowym gorsem. Właściwie siedmioma – każdego dnia można jeden zrywać i „udawać przed światem, że się codziennie bierze świeżą koszulę”. Co więcej, na odwrocie gorsów znajdują się fragmenty powieści lub nowele, do poczytania w wolnej chwili. Na okoliczność tego wynalazku sprzed stu lat całkiem współczesna piosenka...
* * *
W 1913 roku uczeni, głównie biolodzy i zoologowie, protestowali przeciwko „mówiącym” koniom i pseudonaukowcom wciskającym różne takie koncepcje...
Minęło sto lat. Mamy katastrofę smoleńską i eksperta, którym jest niejaki profesor Końda, pardą, Rońda. Mamy niezbite dowody, że ten na pewno mówi. Niestety.

czwartek, 28 listopada 2013

27 XI 1913, czwartek: wielka Warszawa, Polak-katolik wiecznie żywy, górnicy i tunele oraz lekcja sprytnego marketingu


Doniesienia „Dziennika Poznańskiego” można by streścić krótko: my tu gadu-gadu, a Warszawa rośnie. W 1913 roku liczba jej mieszkańców wynosiło około miliona, a licząc z przedmieściami półtora. Można też odnaleźć reklamę latarni projekcyjnych, czyli takiego Powerpointa sprzed stu lat.



W „Kurjerze” także wątek demograficzny, ale zdecydowanie bardziej lokalnie. W Poznaniu zaobserwowano przyrost ludności polskiej:
Jeżeli się zważy, że katolicyzm u nas jest identycznym z polskością, to śmiało rzecz można, że o mniej więcej 100 osób wzrosła liczba ludności polskiej.
I z tym problemem zmagamy się także dziś...
* * *
Wspomina się także o dwóch wynalazkach z dwóch zgoła odmiennych dziedzin. We Francji wprowadzono ośmiogodzinny dzień pracy górników. Natomiast z Londynu dotarło doniesienie o przygotowaniach do budowy tunelu pod Kanałem La Manche. Owszem powstanie taki, ale zajmie to jeszcze 80 lat. Tunel zostanie otwarty w 1994 roku.
* * *
Tymczasem w Poznaniu złodzieje rowerów grasowali także w 1913 roku. Choć tym razem ich powstrzymano. Próbowali obrabować sklep rowerowy przy placu Sapieżyńskim, czyli dzisiejszym Placu Wielkopolskim.
* * *
Na koniec lekcja marketingu sprzed stu lat. Jak się wyróżnić wśród innych reklam? Zobaczcie sami.

piątek, 22 listopada 2013

22 XI 1913, sobota: radioaktywna Maria, biskupi, wariaci i Indianie


Szybki rzut oka na „Dziennik Poznański” z 22 listopada 1913 roku. Do Warszawy przyjechała Maria Skłodowska-Curie, by założyć pracownię radiologiczną. Można także znaleźć doniesienia o pierwszym statku, który przepłynął Kanał Panamski. Świat się zmienia.
Biskupi zapytali papieża czy tango jest zakazane. Papież poszedł w tango i zostawił biskupów z tą sprawą nierozstrzygniętą.
Ze świata także napływają wieści o ucieczce ze szpitala psychiatrycznego. Zdarza się wszędzie, lecz tym razem zbiegło ni mniej, ni więcej 1650 obłąkanych. Życzymy powodzenia.
Zaglądając do gazet sprzed stu lat można też trafić na informacje o buncie Indian, jeśli w ogóle można tak powiedzieć o protestach osób, zamieszkujących amerykańskie ziemie od setek lat...

wtorek, 19 listopada 2013

19 XI 1913, środa, Wielkopolanin: lwy na ulicach, opony i margaryna


Są takie dni, gdy niewiele ciekawego się dzieje. Przecież nie poruszy nas lew, który zbiegł z cyrku gdzieś w Paryżu. Szczególnie, że nie okazywał żadnych zamiarów zaczepnych.

* * *

W 1913 roku przemysł motoryzacyjny stał przed dylematem: iść w opony czy w pełne koła? Pierwsze pękają, za to drugie są twarde. Za problem zabrał się Polak, pan P. T. Smulski. Uznał, że można amortyzację przenieść na oś. Sprytne. Tylko kto ma pełne koła w samochodach?

* * *

Na koniec coś z cyklu nierozwikłanych dylematów dietetycznych: masło czy margaryna?

poniedziałek, 18 listopada 2013

18 XI 1913, wtorek, Kurjer Poznański: lat sto - zmian zero


Dzisiejsza lektura „Kuriera Poznańskiego” natchnęła nas refleksją, którą można by streścić: sto lat i nic się nie zmienia. Dział z przyrody i techniki został w całości poświęcony opisowi kolei podziemnych. Na przykład taki opis:
Na stacjach, zwłaszcza tych, gdzie krzyżuje się kilka linji, leżących na różnych poziomach, pasażer przy przesiadaniu musi wędrować nieraz po kilkaset metrów ciasnemi kurytarzami, wchodzić i schodzić schodami, zanim dostanie się na peron, z którego ma dalej jechać. Powoduje to niemałą stratę czasu, a nawet dla ludzi słabszych jest męczące.
Do dziś nie dotarliśmy do nowego, różowym donutem zdobionego Poznań City Center. Poniekąd z powyższej przyczyny. Ale co my tam wiemy, żyjąc w roku 1913?

* * *

Podobnie w drugą stronę – mamy coś dla wyznawców zasady, że lepiej już było, a trawestując szlagier kabaretu Tey, to najlepiej nam było przed wojną. Najlepiej pierwszą, za cesarza Wilusia, bo był porzundek. Chyba wcale nie było, bo wiadomości takie jak ta pod wymownym tytułem „Wstrętna scena” pojawiały się w prasie w 1913 roku regularnie.


* * *

Na koniec reklama. Kolejny wynalazek, który znamy i dziś – woda kolońska. Klasyczne pachnidło w 1913 roku miało dorobioną „ideologię”, czyli że niby woda kolońska miałaby korzystnie wpływać na zużyte powietrze, a tym samym wspomagać chorych. Czyli typowy reklamowy kit. Tu też nic się nie zmieniło.

18 XI 1913, wtorek, Dziennik Poznański: głos kobiet i ryb, Prof. T'Alent A.D. 1913 oraz nowe-stare mosty


"Dziennik Poznański" znów pisze o kobietach. Sufrażystki narobiły sporo szumu i zwróciły uwagę na równouprawnienie pań. Można odnieść wrażenie, że sto lat temu nawet osoby życzliwe sprawie wyrażały się co nieco dziwnie. Słynny pisarz Bernard Shaw w swym odczycie był łaskaw wyrazić się, że „kobieta-artystka musi się ofiarowywać w dzisiejszych smutnych czasach tak, jak ryba jest ofiarowywana przez handlarzy ryb.” Co gorsza, „może przyjść chwila, kiedy nikt nie będzie chciał kupić ryby. Aby uniknąć tej katastrofy, kobieta-artystka powinna kształcić swój talent do najwyższego stopnia, aby módz zastąpić rybę, kiedy tej jest mało” (pisownia oryginalna).
„Panie macie tę przewagę nad rybą, że możecie być jedzone jeszcze raz i jeszcze raz znowu”, konkluduje Shaw. Hm...



* * *

W dziale techniki genialny francuski wynalazek geoplan, czyli pojazd do podróżowania w głąb ziemi. Lekturę pozostawimy Wam. Nie mamy pojęcia jak to cudo wyglądało, ale gdzieś już o takim wehikule słyszeliśmy...


* * *


No i mamy kolejną okrągłą rocznicę. Równo sto lat temu oddano do użytku most śródecki. Przeprawa w tym miejscu istniała już w średniowieczu. Do XIX wieku most był drewniany. Po kilku śmiałych projektach, zakładających między innymi możliwość hydraulicznego unoszenia budowli, oddano do użytku w 1905 roku kratownicową konstrukcję, która jednak zawierała błędy. (Prusacy oddali do użytku taki most? Nie może być!) Dlatego też w 1913 roku zdecydowano się na remont, a właściwie przebudowę mostu. Oddano go z niewielkimi opóźnieniami w połowie listopada tego samego roku.
Późniejsza historia mostu jest dość burzliwa. W 1939 roku został wysadzony przez wycofującą się polską armię. Po wojnie został odbudowany, jednak w prowizorycznej drewnianej formie. Jak to bywa z prowizorkami, okazała się wyjątkowo trwała. Przetrwała do 1969 roku, gdy most zlikwidowano w związku z przebudową systemu komunikacyjnego miasta. Jego brak przyczynił się do degradacji Śródki...
Przeprawa wróciła w 2007 roku. Co więcej, można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, bo do budowy nowego-starego mostu wykorzystano zabytkowe przęsło Mostu Św. Rocha, które oddano do użytku także w 1913 roku.

sobota, 16 listopada 2013

16 XI 1913, niedziela, Kurjer Poznański: koziołki pruskie, triumf nowoczesności, autoserwis i gęsia hydrozagadka


Dziś sporo interesujących informacji w „Kurjerze”. Po pierwsze, ciągnie się sprawa koziołków, którą śledzimy od samego początku. Robi się coraz bardziej politycznie. Na początku pomalowane na biało-czerwono koziołki były manifestacją polską. Tymczasem dziś się dowiadujemy, że mechaniczne kozły są „figlem prusko-niemieckim”. Hm...

W Nicei autobus zderzył się pociągiem i to elektrycznym! Zdarzenie dramatyczne, ale doprawdy będące apogeum nowoczesności.

Zainteresował nas również anons Antoniego Ambroszkiewicza, który to przy Strzeleckiej miał warsztat automobilowy. Zastanawialiście ile w Poznaniu w roku 1913 mogło być samochodów? Czy było ich dostatecznie wiele, by dziatki pana Ambroszkiewicza nie głodowały?
Dzięki "Statystycznej karcie historii Poznania" (20080 wiemy, że w 1915 roku wśród 161 dorożek było 8 samochodów. Niestety nie udało nam się dotrzeć do danych dotyczących aut prywatnych i pełniących inne zadania, niż dorożki, tudzież taksówki. Znacznie później, bo w 1924 roku po poznańskich ulicach przemieszczały się dokładnie 1403 automobile osobowe. Liczba ta z każdym rokiem wzrastała o kilkadziesiąt procent! Niestety ekstrapolacja wsteczna nie ma tu za bardzo sensu... Mamy jednak nadzieję, że z czasem dowiemy się co nieco z prasy lokalnej, a pan Antoni nie okażę się protoplastą „typowego Mirka”.

O tym, że sto lat temu cwaniaków nie brakowało dowodzi doniesienie o gęsiach pompowanych wodą. Współczujemy zarówno ptactwu, jak i oszukanym paniom domu.

piątek, 15 listopada 2013

Inwestycje 1913: Dworzec Cesarski (Kaiserbahnhof)

Ponieważ zbliża się koniec roku chcielibyśmy urozmaicić nasz przegląd prasy informacjami o inwestycjach, które powstały w 1913 roku, a wiele z nich jest obecnych w poznańskim krajobrazie sto lat później. Właśnie w 1913 roku swej pełnej, widocznej dziś formy doczekał się Dworzec Cesarski. Jego początki były skromne. Choć przeznaczony był dla koronowej głowy, w 1902 roku był ledwie peronem. Pięć lat później dobudowano niewielki pawilon z salonem dla jego wysokości oraz toaletą, do której, zgodnie z przysłowiem, chadzał piechotą. W końcu w 1913 roku dobudowano charakterystyczne stylowe zadaszenie dworca. W 1918 witano tam Ignacego Paderewskiego. Dziś jest to Dworzec Letni. Dlaczego? Bo przez lata właśnie stąd odjeżdżały pociągi do Puszczykowa, Promna czy Osowej Góry, czyli do ulubionych poznańskich miejscowości letniskowych.

czwartek, 14 listopada 2013

Kurjer Poznański, piątek, 14 XI 1913

"Kurjer" zastanawia się nad losem Oscara Wilde'a. Choć zmarł w 1900 roku, odsiedziawszy wcześniej wyrok za homoseksualizm, to ponoć był widziany we Florencji. Niewątpliwie ta barwna postać zasłużyła na miano protoplasty Elvisa, który oczywiście żyje w ukryciu do dziś. Tak jak Wilde w 1913 roku. Przy okazji, macie telefon? Jeśli tak, to sto lat temu bylibyście tym jednym na 126 mieszkańców Europy, który posiada taki wynalazek. Na całym kontynencie było nieco ponad 3 miliony telefonów. Ile z tego było Nokii? Wiemy, że na pewno istniał Ericsson.
Mamy też sprostowanie dotyczące samobójstwa na Wildzie. Młodzian nie miał 20, a 18 lat. Wbrew pogłoskom panna bukiet przyjęła, a nawet poezję. Pomimo to na imieniny nie zaprosiła, więc kawaler się zabij, którego to faktu niestety nie da się sprostować.

wtorek, 12 listopada 2013

Kurjer Poznański, środa, 12 XI 1913

W "Kurjerze" reportaż z krakowskiego Kazimierza: "Zachował bowiem Kazimierz prócz wspaniałych świątyń i starej synagogi cały szereg domów charakterystycznych i oryginalnych. [...] Niestety przedsiębiorcy niszczą te cenne zabytki, by wznieść nowoczesne kamienice". Chyba nic się nie zmieniło... Poza tym coraz powszechniejsze w 1913 roku wynalazki techniki przynoszą nowe zagrożenia, jak choćby spaliny dobywające się z automobili. 
Gazeta anonsuje też niezłą imprezę, która odbędzie się w nie lada miejscówce, bo w Parku Promenadowym przy restauracji Leona Mettlera (nieopodal dzisiejszego parku im. Moniuszki). To ważne centrum kultury offowej w Posen – w latach 1903-1909 działało tam pierwsze w mieście, a także jedno z pierwszym na ziemiach polskich stałe kino.
Złapano także rozpustnika, który dobierał się do 12-latki. Mroczna strona Poznania... 

Przebój sprzed stu lat

Dziś zaczniemy czymś nieco innym. Pamiętacie reklamę wytwórni płytowej Głos swego pana (lub oryginalnie His Master's Voice) z "Głosu Wielkopolanek"? W jej katalogu na rok 1913 znalazło się między innymi to nagranie. 


Było ono wykonane przez tenora wszech czasów, który był jednym z pierwszych, który swą bez mała światową karierę zawdzięczał technologii umożliwiającej rejestrację dźwięku. Zacznijcie dzień przebojem sprzed stu lat. Czy wtedy poznaniacy także słuchali boskiego Caruso?


His Master's Voice Catalogue of Records, 1913 - British Library ...

poniedziałek, 11 listopada 2013

Dziennik Poznański, wtorek, 11 XI 1913

W "Dzienniku Poznańskim" z 11.11.1913 roku dowiadujemy się o niebezpiecznych, uwodzicielskich brunetkach. Sędzia z Kalifornii dowodzi, że to one w znakomitej większości są odpowiedzialne za zdrady małżeńskie. Poczytamy także o darze japońskiego premiera Katsury, który tokijskiemu uniwersytetowi zapisał swój mózg. Uspokajamy, że przekazanie nastąpiło dopiero po śmierci darczyńcy. Ten cenny organ ważył 1600 gramów - tyle co mózg Kanta i o 200 g mniej od mózgu Bismarcka. Dalej krótka wzmianka o wypadku książęcego automobilu, który potrącił dziewczynkę. Wieszczymy, że za sto lat takie wypadki niestety staną się sporym problemem. Ani słowa o Świętym Marcinie, ani o rogalach! Na osłodę cacao i czekolada (polecane jako środek wychowawczy). Niestety to nie to samo... :/

Głos Wielkopolanek, poniedziałek, 10 XI 1913

Na koniec dnia mamy dla Was jeszcze opis ciekawego wynalazku wraz fotografią z "Głosu Wielkopolanek". W razie wypadku tramwaj weźmie Was na widełki. Jest też reklama płyt i gramofonów z lejkami i bez lejków (nie mylić ze sto lat późniejszymi lajkami). Pojawia się tam pies słuchający muzyki ze sloganem "Głos swego pana", czyli His Master's Voice. Co prawda ta wytwórnia już nie istnieje, ale pozostało charakterystyczne logo, które możecie spotkać do dziś w sklepach muzycznych HMV, między innymi w Wielkiej Brytanii i Australii.


niedziela, 10 listopada 2013

Głos Wielkopolanek, poniedziałek, 10 XI 1913

Jedną z nowych poznańskich inwestycji roku 1913 była hala zeppelinów, o której już wspominaliśmy. Natomiast w listopadowym "Głosie Wielkopolanek" znalazł się obszerny reportaż z przelotu takim podniebnym potworem. Zapraszamy do lektury. Dorzucamy też stylową pocztówkę ze stosownym widokiem.

sobota, 9 listopada 2013

Kurjer Poznański, sobota, 8 XI 1913

Ledwie przedwczoraj świętowaliśmy powrót koziołków na ratuszową wieżę, a już dziś cała sprawa stała się mocno polityczna. O co poszło przeczytacie w dzisiejszym "Kurjerze". Ponadto dowiecie się o poważnych, uczciwych niemieckich zeppelinach, przeciwstawionych francuskim aeroplanikom i ich lekkomyślnym pilotom. Na koniec polecamy jedyną słuszną, bo poznańską czekoladę (tym razem bez dodatku pyrów).

Poznań 100 lat temu na Facebooku

Poznań 100 lat temu działa i ma się dobrze. Zapraszamy na Facebooka:  www.facebook.com/poznan100lat